Czy wierzycie w przeznaczenie? Jak bylem maly czesto spotykalem sie z opinia ze Bog ma dla nas plan i kroczymy tym planem,pozniej uslyszalem ze to czlowiek jest kowalem wlasnego losuJak to jest wlasciwie? W wielu kulturach wierzy się, że miłość jest w jakiś sposób zapisana w gwiazdach. Wierzy się, że jest to przeznaczenie, które jest zapisane w gwiazdach, i które można odkryć, interpretując je. Wielu ludzi wierzy, że jeśli odkryjesz swoje przeznaczenie w miłości, będziesz w stanie odnaleźć swoją prawdziwą miłość. Rozważanie o miłości Jezusa w Eucharystii. Rozważania o Eucharystii – św. Alfons Maria de Liguori. Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (J 13, l). Przed swoją śmiercią zapragnął zostawić nam największy dowód swej miłości Przyszłość jawi się w czarnych barwach… I wtedy zrządzenie losu, a może przeznaczenie, stawia na jej drodze Daniela. Czy warto zakochać tylko na kilka godzin? "Tę opowieść pokochają cynicy i romantycy. Dogłębnie analizuje fenomen miłości i brutalną rzeczywistość wprowadzą nadzieję. "Kirkus Tak jak w temacie wierzycie? Miałem ostatnio sytuację mam bardzo dobry kontakt z dziewczyną z internetu, rozumiemy się wręcz bez słów.. Później opowiem resztę mojej historii bo nie mam czasu. Napiszcie co myślicie a ja jutro dodam reszte. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. nieznajomanieznajoma Dołączył: 2014-03-23 Miasto: warszawa Liczba postów: 1321 30 maja 2016, 19:18 Otóż3 lata temu byłam z facetem, w którym byłam szaleńczo naprawdę kochałam tylko jednego faceta-tylko jeśli by coś mu się stało ja bym była przy jakby był tzw "roślinką" ja bym poświęciła swoje życie dla się bardzo seksu, facet przed nim wykorzystywał mnie seksualnie co spowodowało,że straciłam miłość swojego życia .Sypiał z kobietą,która miała 4 miesięczne dziecko a dowiedziałam się o tym mimochodem mi opowiadał,że pił mleko z piersi kobiety i inne obleśne historie. Ja wpadłam w szał ,codziennie miałam myśli samobójcze a także marzyłam o śmierci tej kobiety,która mi go odbiła,bo wiedziała doskonale o mnie. Zachowywałam się jak idiotka i to rzutowało na resztę moich związków. Jednak nie jestem na niego zła, seks jest ważny w związku i teraz to wiem. Przez te 3 lata co jakiś czas mamy kontakt ze sobą. A to ja mu się przyśnię albo on przeżyłam mini zawał w myślałam,że śnię ! Przychodzę a na przeciwko on się potem okazało przyszedł na rozmowę kwalifikacyjną i tak piszemy ze sobą już pół to facet z bardzo ciężkim charakterem, twardy z zewnątrz jednak ciężko się dostać do jego wnętrza aby ukazał jaki jest naprawdę. Ja od dawna czuje,że on jest mi przeznaczony,bo zarówno on jak i ja próbowaliśmy przez te 3 lata ułożyć sobie życie i nasze drogi się cały czas spotykają. On sceptycznie patrzy na to go pociągam i to chyba wszystko ...przynajmniej zbyt wiele emocji,uczuć nie okazuje. Jak go poprosiłam aby mnie odblokował to powiedział,że tego nie zrobi po czym po pewnym czasie sam to to taki typ buntownika , tylko jak do niego dotrzeć??Udawać niedostępną tak aby to myślał,że to on mnie zaprosił na randkę itp ? Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86183 30 maja 2016, 19:20 Dziw, że pół dnia minęło, a Ty się jeszcze z nim nie bzyknęłaś. Dołączył: 2014-06-07 Miasto: Łódź Liczba postów: 1475 30 maja 2016, 19:21 on cię zdradzał? Boże abo jestem zmęczona albo źle rozumiem.. jurysdykcja 30 maja 2016, 19:21 cancri :D :D Wyluzuj Dołączył: 2016-05-28 Miasto: wrocławice Liczba postów: 28 30 maja 2016, 19:36 Dziw, że pół dnia minęło, a Ty się jeszcze z nim nie bzyknęłaś. se se se :D Dołączył: 2015-05-10 Miasto: Liczba postów: 1376 30 maja 2016, 21:00 To musi być troll, już nie uwierzę, że nie. Nigdy. Dołączył: 2011-05-04 Miasto: Białystok Liczba postów: 14378 30 maja 2016, 21:04 odblokowal i zaraz zablokuje,przeznaczenie:) Dołączył: 2010-11-30 Miasto: Apple Tree Liczba postów: 51659 30 maja 2016, 21:09 jestes zla na kobiete, ktora Ci go odbila? serio? ja bym byla wku^#iona na faceta, ktory by poszedl do innej i w zyciu nie chcialabym miec z nim juz nic do czynienia. facet raz zdradzil to bedzie zdradzal dalej. zadnego przeznaczenia tu nie widze. iivii 31 maja 2016, 08:56 1. będzie mnie zawsze bulwersować jak ktoś napisze że mleko płynące z piersi jest obleśne, co prawda powinno to robić dziecko nie facet, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. 2. on ma trudny charakter - brawo, wepchnij mu się do łóżka! W imię miłości! Za miesiąc uderzy cię po raz pierwszy, a za pół roku dasz tu wpis o tytule : "nie umiem z nim zerwać" 3. poziom twojej wypowiedzi sprawia, że to co napisałaś wydaje mi się prawdziwe - tylko, że osobom twojego pokroju doradzam przeczytanie książki, dokształcenie się (nie umiesz złożyć zdania, nie wiadomo kto kogo zdradzał), a nie dawanie czterech liter. Pewnie liczyłaś na wsparcie a ja ci powiem tyle PRZEZNACZENIE PRZEZNACZENIEM, ALE TON WYPOWIEDZI SPRAWIA, ŻE jak zauważyłam PRAWIE WSZYSCY TU OBECNIE SĄ PRZEKONANI, ŻE NIE DOROSŁAŚ EMOCJONALNIE DO WIĄZANIA SIĘ Z KIMKOLWIEK. dowód: jak na razie trafiasz tylko na facetów,którzy cię ranią/wykorzystują a ty zamiast się od takich odciąć wciąż pakujesz się w nową kabałę. To jest myślenie rodem z gimbazy... nieznajomanieznajoma Dołączył: 2014-03-23 Miasto: warszawa Liczba postów: 1321 31 maja 2016, 09:44 iivii napisał(a):1. będzie mnie zawsze bulwersować jak ktoś napisze że mleko płynące z piersi jest obleśne, co prawda powinno to robić dziecko nie facet, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. 2. on ma trudny charakter - brawo, wepchnij mu się do łóżka! W imię miłości! Za miesiąc uderzy cię po raz pierwszy, a za pół roku dasz tu wpis o tytule : "nie umiem z nim zerwać" 3. poziom twojej wypowiedzi sprawia, że to co napisałaś wydaje mi się prawdziwe - tylko, że osobom twojego pokroju doradzam przeczytanie książki, dokształcenie się (nie umiesz złożyć zdania, nie wiadomo kto kogo zdradzał), a nie dawanie czterech liter. Pewnie liczyłaś na wsparcie a ja ci powiem tyle PRZEZNACZENIE PRZEZNACZENIEM, ALE TON WYPOWIEDZI SPRAWIA, ŻE jak zauważyłam PRAWIE WSZYSCY TU OBECNIE SĄ PRZEKONANI, ŻE NIE DOROSŁAŚ EMOCJONALNIE DO WIĄZANIA SIĘ Z KIMKOLWIEK. dowód: jak na razie trafiasz tylko na facetów,którzy cię ranią/wykorzystują a ty zamiast się od takich odciąć wciąż pakujesz się w nową kabałę. To jest myślenie rodem z gimbazy...nie mleko kobiety jest obleśne a opowiadanie co robił ze swoją kochanką. Pisałam to pod wpływem silnych emocji. Zdanie powinno brzmieć tak: Moje wcześniejsze przeżycia z facetem , który mnie wykorzystywał seksualnie rzutowały na kolejny mój związek z miłością mojego wyniku czego nie potrafiłam przełamać się aby pójść z nim do łózka. Co spowodowało,że poszedł do ? Odpowiedz w tym temacie Dodaj nowy temat Poprzednia 1 2 Dalej Strona 1 z 2 Rekomendowane odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Wierzycie w przeznaczenie? Wierzycie, że ktoś jest Wam przeznaczony? Wierzycie w to, że jeżeli cierpi się całe życie to tak już musi być, bo mimo wzlotów i upadków zawsze wychodzi na to samo? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie, Ty jesteś kowalem swojego losu. Ty nim sterujesz nie żadne przeznaczenie. Z każdego bagna da się wyjść na plus. Widzę że masz jakiś problem i przezywasz chwile zwątpienia. Opisz swój problem na forum to Ci na pewno pomoże i całkiem możliwe, że uda się go nam rozwiązać. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź To chyba najtrudniejsze pytanie na forum, z jakim się do tej pory spotkałam:) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie, gdyby tak było i odnosiło się ono, do każdej osoby na Ziemi, to zapewne nie było by tak niesprawiedliwie, chociaż fajnie było by zwalić winę za niepowodzenia i nieprzychylność. Zapewne też było by magicznie,gdy każdy wiedział że jest nam osoba pisana a wyznacznikiem tego byłby poryw serca od pierwszego wejrzenia a nie kwestia dopasowywania się latami i nie zaradności. Z tym cierpieniem to jest chyba tak, że najgorzej mają osoby z tym na starcie,przekonane i wychowane w tym, że nic już się nie zmieni, niż te które w formie przeplatanki liczą na promyk słońca z pochmurnego nieba. Podoba się mi stwierdzenie mówiące, że życie to nie film, nie można go obejrzeć ponownie, więc trzeba zadbać o jego treść, całym sobą. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie, gdyby tak było i odnosiło się ono, do każdej osoby na Ziemi, to zapewne nie było by tak niesprawiedliwie, chociaż fajnie było by zwalić winę za niepowodzenia i nieprzychylność. Zapewne też było by magicznie,gdy każdy wiedział że jest nam osoba pisana a wyznacznikiem tego byłby poryw serca od pierwszego wejrzenia a nie kwestia dopasowywania się latami i nie zaradności. Z tym cierpieniem to jest chyba tak, że najgorzej mają osoby z tym na starcie,przekonane i wychowane w tym, że nic już się nie zmieni, niż te które w formie przeplatanki liczą na promyk słońca z pochmurnego nieba. Podoba się mi stwierdzenie mówiące, że życie to nie film, nie można go obejrzeć ponownie, więc trzeba zadbać o jego treść, całym sobą. A nie się podoba cała Twoja odpowiedź. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Moje zdanie jest takie, że swoim działaniem można oczywiście polepszyć swoją sytuację życiową w przyszłości, lecz życie jest na tyle nieprzewidywalne, że mimo wielkich perspektyw i wydawałoby się nam "nieograniczonych" możliwości, nagle może się wszystko zepsuć, i nie układa się tak jak miało... A przecież w naszym mniemaniu sukces jaki mieliśmy właśnie osiągnąć był już wręcz pewny... Trzeba do wszystkimi plananów podchodzić z wielkim dystansem i brać pod uwagę możliwość niepowodzenia z nawet tej najmniejprawdopodobnej niesprzyjającej przyczyny... Życie niestety jest na tyle nieprzewidywalne, że nie można nigdy być pewnym czegoś w stu procentach. Człowiek jest kowalem swojego losu - ale niestety tylko po części... Nie można iść przez życie z głową w chmurach pewnym krokiem, z wielkim przekonaniem, że skoro działam to napewno mi się uda i wszystko będzie po mojej myśli... Wiara w sukces jest oczywiście motorem który napędza chęć działania i daje nadzieję na powodzenie - bez wiary w sukces nie widziałby człowiek sensu działania... Mówi się, że nadzieja matką głupich... Trzeba mieć nadzieję, ale też na wszystko patrzeć realnie, aby w razie niepowodzeń być przygotowanym na najgorsze. Człowiek dąży cały czas do tego, aby nie być zaskakiwanym przez życie - w pewnym sensie można po części uzyskać taki stan rzeczy poprzez zrozumienie i przewidywalność, zastanawianie się nad tym jaki efekt przyniesie nasza decyzja i z wielu różnych możliwości wybieranie "tej najlepszej" która będzie owocowała w przyszłości jak najmniejszymi stratami... Ten temat jest na dłuższe wypowiedzi, lecz ja postarałem się zawęzić moją opinię, aby nie zanudzać. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Też się z tym zgadzam. Poprostu od poczatku mojego życia zbyt zwiele się wydarzyło, żeby nie wierzyć w to, że tak miało być, że takie było moje przeznaczenie. Bardzo dużo okliczności to potwierdziło. Aż tu nagle osoba, której bezgranicznie zaufałam i powierzyłam swoją osobę, mówi: nie ma przeznaczenia, nie ma takiego czegoś jak los, nie ma idełu. Liczy się to co jest tu i teraz. I po części w to uwiarzyłam. Zrozumiałam, że nie ma niczego. Ależ byłam naiwna. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Życie, koleje losu przeważnie to "parabola" - raz na wozie, raz pod wozem... Kwiatuszek skoro uważasz, że raz są wzloty, a raz upadki, a w końcu i tak wychodzi źle, to w tym momencie tak samo można by było stwierdzić w momencie wzlotu, że raz jest gorzej raz lepiej, lecz i tak zawsze wyjdzie na dobre,.. To jakie zdanie mamy na temat życia zależy od sytuacji w jakiej właśnie się znajdujemy. To w jakiej pozycji w tej chwili się znajdujemy rzutuje na postrzeganie wszystkiego.. Wszystko zależy od tego z jakiej perspektywy się patrzy na daną sprawę - jedna osoba by powiedziała na szklankę smacznego napoju zapełnioną do połowy - (ze smutkiem) - "szklanka jest w połowie już pusta...", a inna na tę samą szklankę, mając inne podejście - z radością "ta szklanka jest do połowy zapełniona". Wszystko zależy od tego jak się na to zapatrujemy, przedmioty z każdej strony wyglądają inaczej... Trzeba się starać postrzegać i złe i dobre cechy stanu rzeczy... Trzeba wyciągać wnioski i szukać nawet z najcięższych traumatycznych przerzyć pozytywnego wpływu... Doświadczenia życiowe jakie spotykają każdego człowieka kreują jego podejście do świata... Całe życie człowiek się uczy... Zmienia pod wpływem wydarzeń swoje poglądy. Żeby czuć się pewnie to trzeba umieć podchodzić do wszystkiego z dystansem i wykorzystywać to czego nas nauczyło życie, kiedy jesteś ze wszystkim ostrożna to szanse na to, że popełnisz błąd bardzo maleją... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ciesze się, że mogłem coś doradzić :-) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Myślę, że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie. Gdyby było, moglibyśmy siedzieć całymi dniami przed tv, a życie samo by się toczyło ;) z resztą, mam wrażenie, że mówiąc o wierze w przeznaczenie trochę zamykamy drogę samemu sobie, bo przestajemy wierzyć, że coś jest naprawdę w naszych rękach. Wtedy w momencie jakiegoś upadku mocniej przeżywamy niepowodzenie, bo utwierdzamy się w tym, że "pisane jest nam być nieszczęśliwym", a to nie dość że przyciąga kolejne niepowodzenie, to jeszcze odbiera siłę, aby walczyć o lepsze. No a jeśli chodzi o przeznaczenie w miłości. Zauważ, że większość związków i małżeństwo powstaje między osobami z tego samego miasta/województwa/kraju. Biorąc pod uwagę ilu ludzi jest na świecie, to raczej jest mało prawdopodobne, że taki Marek z Radomia jest nam pisany, bo dlaczego akurat nie Mark z Kanady? :) poza tym weźmy też pod uwagę taką sytuację: każda osoba na świecie ma jakąś sobie przeznaczoną. Jedna się wyłamuje i nie wiąże się z "przeznaczoną sobie", dajmy na to, że wybiera kogoś innego lub chociażby woli być sama. Co wtedy? Cała piramida przeznaczenie wali się na całym świecie ;) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość julia7843 Zgłoś odpowiedź Ja wierzę,że my dokonujemy wyborów dobrych albo złych i tym samym mamy wpływ na swoje dalsze życie,którego koniec wieńczy Sąd Boży i wtedy konsekwencje tych wyborów ponosimy przez całą wieczność. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Hmmm.... fajny temat :) Można powiedzieć, że przeznaczenie to niesamowite zbiegi myśleniem, pragnieniami, można sprawić, że wydarzenia się materializują- fizyka kwantowa. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź ja nie wierzę ale... uważam że nasza śmierć jako taka jest gdzies ustalona. Swoją teorię wysnułam na kilku przypadkach ocalałych z katastrof w jakiś magiczny sposób, o ludziach którzy cudem uniknęli śmierci. By potem umrzeć albo ze starości albo z jakiejkolwiek innej przyczyny. To mi daje trochę do myślenia, że np oglądam filmik, w którym dwa samochody się zderzają siła odrzutu rzuca je na chodnik i jakimś cudem oba mijają kobietę która akurt tam jest,tak jakby coś je rozdzieliło i przelatują obok niej. To tak jakby ktoś stweirdził że to nie jest jej czas, że nie teraz że nie tak. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Trick ja nie wierzę ale... uważam że nasza śmierć jako taka jest gdzies ustalona. Swoją teorię wysnułam na kilku przypadkach ocalałych z katastrof w jakiś magiczny sposób, o ludziach którzy cudem uniknęli śmierci. By potem umrzeć albo ze starości albo z jakiejkolwiek innej przyczyny. To mi daje trochę do myślenia, że np oglądam filmik, w którym dwa samochody się zderzają siła odrzutu rzuca je na chodnik i jakimś cudem oba mijają kobietę która akurt tam jest,tak jakby coś je rozdzieliło i przelatują obok niej. To tak jakby ktoś stweirdził że to nie jest jej czas, że nie teraz że nie tak. No tak coś w tym jest. Dlatego kiedyś silnie wierzyłam w takie rzeczy, a teraz sama już nie wiem. Może chciałam uprzyjemnić życie. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Nie ma przeznaczenia. Pojęcie przeznaczenia zawiera w sobie pewne okrucieństwo. Natomiast życie jest inne. To łańcuch zdarzeń, pprzyczyn i skutków. Z pewnymi uwarunkowaniami rodzimy się, a na pewne rzeczy sami mamy wpływ. Życie i los to pewna wypadkowa. Pamiętać trzeba, że życie wciąż się zmienia..., jak rzeka. Po nocy przychodzi dzień. Są w życiu okresy trudniejsze i okresy wytchnienia. Są też i wspaniałe momenty :) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość miśka_20 Zgłoś odpowiedź Są 2 drogi naszego losu i w zależności od tego jakie decyzje podejmujemy tak właśnie nasze życie się układa i tyle... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Mala__Mi Zgłoś odpowiedź Człowiek jest kowalem swojego losu i sam może go wykuwać. To co powiedziała Trick może byc prawdą ale ja wolę wierzyć że jednak mam szanse wywinać się smierci.. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź ~Mala__Mi Człowiek jest kowalem swojego losu i sam może go wykuwać. To co powiedziała Trick może byc prawdą ale ja wolę wierzyć że jednak mam szanse wywinać się smierci.. A coś Ci dolega? :( Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość OnPoiPrzed Zgłoś odpowiedź pietuch Życie, koleje losu przeważnie to "parabola" - raz na wozie, raz pod wozem... pietuch - chyba sinusoida? 'Parabola' to będzie albo 'TYLKO raz na wozie, a cały czas pod wozem' albo 'TYLKO raz pod wozem, a cały czas na wozie'. ;) (taki mat-joke) ;) Co do przeznaczenia? Mam mieszane uczucia. Wierzę w opatrzność niż w ślepy los. Wiele zależy od nas, ale też nie jesteśmy w stanie zmienić całego świata. Z wieloma rzeczami trzeba się pogodzić, wiele można zmienić. Nie ograniczać myśli i próbować wzbić się odrobinę. Odkryć szczęście i wewnętrzny spokój. Sami sobie roimy, że przeznaczenie kieruje nami, często do cierpienia, je po prostu usprawiedliwiając. Żyjemy w czasach, w których łatwo się pogubić. Nauczyłem się doceniać każdą sytuację w moim życiu, nawet tę negatywną, nie bać się szczerości, nie oszukiwać się i pracować dla siebie na siebie. Różnie bywa, byle do przodu! ale... przeznaczenie - to tylko frazes Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość OnPoiPrzed Zgłoś odpowiedź ~miśka_20 Są 2 drogi naszego losu i w zależności od tego jakie decyzje podejmujemy tak właśnie nasze życie się układa i tyle... Tylko 2 drogi??? Nieeeee... ;) Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Mala__MI Zgłoś odpowiedź Kwiatuszek nic mi nie dolega :) napisałam tak bo gdyby śmierć była już zapisana to np perspektywa śmierci np poprzez utopienie mnie jakoś nie rajcuje... wolałabym mieć na to wpływ a przynajmniej móc walczyć oto aby żyć jak najdłuzej Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Zezka Zgłoś odpowiedź Ja tam w to wierzę. Wierzę, że pewne rzeczy są nam przeznaczone i tyle. Miałam tego wiele dowodów w swoim życiu Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość PSYCHOPATA Zgłoś odpowiedź Osobiście wierzę w coś,co ludzie zwą przeznaczeniem. Bywałem już w tak wielu sytuacjach,że dla mnie istnieje. Widzę ludzi którym nie dawano szans na życie,a oni trzymają się go uporczywie,są szczęśliwi,ponieważ wygrali walkę ze śmiercią. Moja córka chociaż była na skraju życia i śmierci dostała życie. Widzę ludzi po wielu miłosnych perypetiach w końcu spotykających tę jedyną osobę. Spotykam ludzi którym udało się wyjść bez szwanku z wypadku w którym zginęli inni. Moim zdaniem,to nie jest przypadek. Owszem,my wpływamy na nasze decyzje,podejmujemy je,ale to nie wszystko,coś istnieje i kieruje po części tym życiem. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Poprzednia 1 2 Dalej Strona 1 z 2 Statystyki użytkowników 39287 Użytkowników 1556 Najwięcej online Najnowszy użytkownik jimaulana672 Rejestracja 1 godzinę temu Kto jest online? 1 użytkownik, 0 anonimowych, 746 gości (Zobacz pełną listę) kowal76 Najnowsze Najpopularniejsze Najczęściej czytane Chmura tagów Komentarze sameQuizy: 4 Napiszesz własny miłosny wzór Ciągle myślisz analizujesz, za i przeciw miłości! Nie potrzebnie wszędzie jest rozczarowanie, ale i szczęście. Musisz zaryzykować, gdyż inaczej, będziesz do końca w nieświadomości. A co by było, gdyby… Biegnij za głosem serca ile masz sił i ryzykuj. Podziel się wynikiem w komentarzu! Odpowiedz Niespodziewane zauroczenie dwóch dusz Tak „Miłość” piękne i ulotne uczucie? Nic z tych rzeczy! Gdy dusze się w sobie zakochają, nie powstrzyma ich ludzkie ciało. Wręcz przeciwnie przyciągną obojga ludzi do siebie. By mogli każdą sekundę, minutę, godziny i lata być już ze sobą. Podziel się wynikiem w komentarzu! Odpowiedz Znajdz 2 i jutro będziesz się całować 55555555555555555555555555552555555555555655555555 od liczj 10-9-8-7-6-5-4-3-2-1 teraz zamknij oczy i pomyśl życzenie TERAZ,*,*,*,*,*,* teraz wklej to do 15 różnych komentarzy to twoje życzenje się spełni…. Pośpiesz sie masz na to 20. Minut jeśli nie, to twoje życzenie stanie się na odwrót Odpowiedz Niespodziewane zauroczenie dwóch dusz Tak „Miłość” piękne i ulotne uczucie? Nic z tych rzeczy! Gdy dusze się w sobie zakochają, nie powstrzyma ich ludzkie ciało. Wręcz przeciwnie przyciągną obojga ludzi do siebie. By mogli każdą sekundę, minutę, godziny i lata być już ze sobą. Podziel się wynikiem w komentarzu!💘💘💘💘 Odpowiedz Home Książki Fantasy, science fiction Miłość z gwiazd Czy miłość może czekać na nas… w innej galaktyce? Ariel Zielińska mieszka wraz z rodzicami w niewielkiej wsi Nadzieja. Spokojne i uporządkowane życie nastolatki kończy się w momencie, gdy jej bliscy ulegają wypadkowi samochodowemu. Szukając pomocy w bazie wojskowej, dziewczyna poznaje Kyriosa Ilionisa, dowódcę tajemniczej placówki. I choć ich pierwsze spotkanie przebiega w nieprzyjemnej, pełnej wrogości atmosferze, już wkrótce drogi tych dwojga ponownie się skrzyżują. I to nie tylko za sprawą gorącego uczucia, jakie niespodziewanie się miedzy nimi pojawi… Ariel nie podejrzewa nawet, że los właśnie otwiera przed nią zupełnie nowy rozdział życia. Życia na innej planecie… Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Podobne książki Oceny Średnia ocen 8,0 / 10 42 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści ale i tak sie boje,pewnie dlatego ze jest mi to obce,nieznane...w kazdym badz razie poznac blizej bym nie chciala :D Odpowiedz tak, duchy mowi sie, ze zywych bac sie trzeba a nie umarlych, wiec bez obawy, nie umarlabys Odpowiedz bombelek napisał(a):a duchy, wierzysz w duchy? wierze w duchy...pewnie ze tak...wydaje mi sie ze sa dobre i zle...aczkolwiek nie chcialabym nigdy spotkac zadnego...umarlabym wtedy ze strachu Mysle ze duchy zmarlych z rodziny pomagaja w jakis sposob swoim bliskim,wiele opowiesci slyszalam juz na ten temat, swoja droga uwielbiam takie opowiesci :D zawsze mam wtedy dreszczyk :D Mojego narzeczonego Swietej pamieci tata opowiadal ze kiedys jak czekal rano na pociag to podszedl jego kolega i zaczal z nim rozmawiac,dopiero po jakis 10 minutach zorientowal sie ze ten kolega zmarl pare dni temu,byl w takim szoku ze w ciagu 5 minut znalazl sie w domu....czyli duchy istnieja 8) Odpowiedz hmmm, no wlasnie, mowi sie, ze rzad nie chce mowic....ale po co robic z tego tajemnice, no nie? moze nie chca zasiewac paniki, ale ja tam bym cciala wiedziec....tak samo, jak NASA....to tez bardzo tajemnicza instytucja. dlaczego nie moze tam wejsc sobie kazdy? no nie mowie, ze kazdy z ulicy tak jak sie wchodz do sklepu, ale ogolnie bardzo ciezko jest miec zezwolenie na to zeby tam wejsc.....musza tam "cos" miec albo cos wiedziec.....mowi sie nawet, ze pracownic nasa maja cos takiego, ze jak wyjezdzaja z pracy, to nic nie pamietaja....a na drugi dzien znowu jada do pracy, i dopiero tam na miejscu wiedza co i jak, ze niektorzy nawet wozeni sa do pracy i nie potrafia potem sami tam trafic......dziwne to troche, ale byc moze to tylko plotki i baji. ale w kazdej plotce i bajce jest ociupinka prawdy, no ie? siostra mojej babci przezyla smierc kliniczna...mialam wtedy jakies 5 lat i pamietam jak tam w kosciele, i ktos przyszedl po moja babcie, mieszka niedaleko koscila, a ja tam u niej wtedy bylam. pamietam ze pobieglam za nia, chociaz krzyczeli na mnie zeby nigdzie nie isc lol ja bylam ciekawa co tam sie miejscu byl juz lekarz i wiem, zemowil cos, ze ja to zrozumialam ze nie zyje. no i takie dziwne to dla mnie bylo, ze ze kilka dni ona ze szpitala wyszla :o opowidala o tym co kazdy, czyli o swiatelu na koncu tunelu i ze strasznie dobrze jej tam bylo, maila nawet zal, ze ja odratowano ..... ponoc to jeszcze nie ten czas.... kotos tam tez opowadal o smierci klinicznej, ze jak zblizal sie do etgo swiatelka w tnelu, to uslyszal glos "wroc, daje ci szanse"... ponoc przed tym nie byl dobrym czloweikie, a teraz sie zmienil. smierc kliniczna nie jest wcale takim rzadkim przypadkiem, duzo przykladow slyszala...moze dlatego ze lubie o takich rzeczach sluchac i rozmawiac..... mialam kiedy ksiazke "zycie po smierci" tam duzo o tym bylo, chowalam ja przed mama, bo rzyczakla na mnie ze czytam takie cos, a potem boje sie w nocy teraz juz sie po nocach nie bije, a le nadal lubie te tematy..... a duchy, wierzysz w duchy? Dodano: Sob 30 Cze, 2007 14:28 bombelek napisał(a):teraz juz sie po nocach nie bije bombelek masochistka nie boje mialo byc Odpowiedz wlasnie mi sie wydaje ze duzo amerykanski rzad tuszuje...bo to niemozliwe aby w tak ogromnym wszechwiecie tylko Ziemia byla zaludniona... Wierze w inna cywilizacje...cos czy ktos tam gdzies musi byc 8) Wszystko jest tak skomplikowane...ciekawe czy ktos kiedys pozna na to odpowiedz... Smierc kliniczna...dlaczego ludzie wracaja z tamtej strony??czy to nie czas na nich??kto o tym decyduje??.... duzo tych pytan bez odpowiedzi... Odpowiedz malutka ja tez lol jesli chodzi o deja vu, to niby przelatuja nam obrazki z kiedys wlasnie, ze juz to przezylismy......ale niestety (albo stety) jest na to naukowe wytlumaczenie. uczucie deja vu przytrafia nam sie najczesciej gdy jestesmy zmeczeni, niewyspani, duzo o czyms myslimy....kiedy nasz mozg nie jest wystarczajaco wypoczety. normalnie na cos patrzysz, mozg wysyla ci sygnal, ze ty to widzisz....ale gdy jest zmeczony czasmai wysyla ci ten sygnal do twojej swiadomosci dwa razy, stad to uczucie, ze juz to bylo.... uff, nie umie tego wytlumaczyc, ale czytalam o tym, i tak to mniej wiecej wyglada..... ciekawe czy oprocz nas sa jeszcze jakies istoty.......ponoc slynne rosvelt w usa, gdzie "cos" widziano. to "cos" widziala rowniez pewna pani, byla wtedy mala dziewczynka.....tego samego wieczoru kiedy to sie zdazylo, do jej domu przyszly jakies sluzby, i wmawiali jej, ze jej sie snilo, ze nikomu ma nic nie mowic, chcieli z nij glupia zrobic sa ludze ktorzy twierdza ze cos widzieli.. chyba musi cos byc, i z tym zyciem po zyciu i z tym ufo, za duzo swiadkow....niemozliwe zeby wszyscy sie zmowili, albo wszystkim odbilo... trojkat ermudzki, tez ciekawe.....gdzie oni przepadaja? czy sa gdzies? czy moze zgineli, umarli? nie widsomo, zadnych szczatkow.....moze lataja sobie gdzies w jakiejs prozni.....kompas nie potrafi wylapac kierunkow....ez pewnie da sie to wytlumaczyc naukowao, ale gdzie ci ludzie? samoloty? statki? nikt ich nie odnalazl, wiec chyba tak naprawde to tez nie jejt do konca jasne, niech nauka co chce mowi.....gbydy miala"cos" na to, to pewnie bylaby w stanie temu zaradzic, a przynajmniej omijano by te tereny :o Odpowiedz tak samo jest z uczuciem deja vu??czasem go mam a skad ono sie bierze?? albo czy my sami jestesmy we wszechwiecie??no bo skoro on taki duzy jest to sami nie mozemy byc...ale co to za inna cywilizacja?? teraz nzowu mysle o trojkacie bermudzkim ,innym wymiarze...alez tego duzo jest...moja glowka tego nie pojmuje lol ale uwielbiam o tym rozmawiac :D Odpowiedz bombelek napisał(a):Bog byl, jest i bedzie. myslalm ok, jest, ok, zawsze bedzie ale jak to zawsze yl???przeciez musial sie jakos "zrobic"..... hihi no właśnie. Czyli coś na zasadzie wszechświat jest nieskończony ale gdzieś się musi kończyć lol Odpowiedz wiecie, a ja lubie takie tematy....(filozofka jedna sie znalazla, no nie? lol ) ponoc istnieje zcie po zyciu.....wiec musialo byc cos przed tym zyciem teraz na ziemi....ponoc sa udkumentowane przypadki, malych dzieci wlasnie, ze niby ni stad ni z owad znaja kilka jezykow albo poznaja jakies historyczne miejsca i bez przewodnika moga po nich oprowadzac. oczywiscie gdzies to wyczytalam, nie mialam z czyms takim stycznosci..... nie mozemy sobie "przypomniec" co bylo....ale niektorzy twierdza ze maja maozliwosc, czy okazje przekonac sie co bedzie....niektorzy wracaj z tuneli ze swiatelkiem na koncu, inni widzeli tych co juz nie ma wsrod nas.... ciekawe to. bo niby tego nie widzisz, a wierzysz.... to tak jak z nasz wiara, religia....niby nigdy Pana Boga nie widzials, a wierzysz ze jest... wiec moze ta jest i z zyciem "przed i po zyciu" ja wim, ze dla niektorych to totalne glupoty co tu piszemy....ale ja jakos nie przekreslam mozliwosci ze cos takiego istnieje, chociaz glowy za to uciac nie dam moni@ napisał(a):Niby wszechświat jest nieskończony... no to jestem w stanie pojąć, że jest tak ogromny, że się prawie nie kończy. Ale gdzieś skończyć się musi. Dodano: Sro 27 Cze, 2007 21:15 ups cos mi sie z postem ten tego....mialo byc cytowanie o wszechswiecie ja tak mialam, jak bylam mala, nie moglam pojac, kiedy mi na religii tlumaczono, ze Bog byl, jest i bedzie. myslalm ok, jest, ok, zawsze bedzie ale jak to zawsze yl???przeciez musial sie jakos "zrobic"..... Odpowiedz lol myśle ze lepiej sie nad tym zastanawiać to są zagadki na które odpowiedzi nie ma i raczej nie bedzie... Odpowiedz A wiecie co mnie najbardziej przeraża jak zaczynam myśleć? Niby wszechświat jest nieskończony... no to jestem w stanie pojąć, że jest tak ogromny, że się prawie nie kończy. Ale gdzieś skończyć się musi. Więc wyobraźmy sobie, że mamy ten wszechświat zamknięty w dużym kartonie. To w czym jest ten karton albo kto go trzyma??? I co jest poza nim, a to coś gdzie się kończy i w czym to jest??? brrrrrrrrrr Przerazają mnie te myśli i staram się nad tym nie zastanawiać. Aha - żeby nie było - trzeźwa jestem Odpowiedz bombelek napisał(a):mysle, ze ktos/cos stawia nam na naszej drodze ludzi takich a nie innych, bo oni cos dla nas znacza, cos maja z nami wspolnego....... ja tez tak sadze...poprostu my mamy wolna wole i zachowujemy sie jak nam serce czy rozum podpowiada... Ale czesto sie zastanawiam czy naprawde jest to przeznaczenie...inne zycie...zyzcie po zyciu...inne wcielenia... Moja siostra jak sie urodzila i zaczela mowic czesto mowila ze ona sobie wybrala rodzicow z nieba...za mala byla aby ktos to jej powiedzial albo zeby to gdzies uslyszala...pozniej przestala o tym mowic... czy mozliwe zeby male dzieci pamietaly niebo??? czy istnieje niebo gdzies tam na gorze czy poprostu jest to inny swiat obok naszego??? Jest tyle pytan a zadnych konkretnych odpowiedzi...dowiemy sie tego jak sami sie tam znajdziemy... Odpowiedz czecs a ja mysle, ze chyba jednak jest jakies tam pzeznaczenie dla kazdego.... wiadomo ze nie sa o kartki pozapisywane kto kogo ma gdzie spotkac i o ktorej godzinie...... mysle, ze ktos/cos stawia nam na naszej drodze ludzi takich a nie innych, bo oni cos dla nas znacza, cos maja z nami wspolnego....... wiadomo, czlowiek ma rozum i wolna wole, ale np. nie wybierzesz obie rodzicow czy dziecka. nie wszystko mozana samemu wybrac...czasami jest tak, ze los nam poprostu cos zsyla, cos (lub kogos) z kim potem wiaze sie nasze zycie... wierze tez, ze -niestety-niektorym ludziom jest pisane np kalectwo czy wypadek. wiem ze to okrutne, ale moze tak wlasnie jest, ze kazdy przychodzi na ten swiat z jakis przyczyn, znanych tam, na gorze. chyba nie moze byc tak, niestety, ze wszystkim jest rozowo, hmmmm nie wiem zreszta duzo by tu dyskutowac.......jedni w to wierza, inni nie, jest czasami przychodza czlowiekowi takie mysli, ze nie da rady inaczej sobie tego wytlumaczyc, tylko ze tak musialo byc........ Odpowiedz moni@ napisał(a):Wszystko zależy od tego, jak nam się obecnie życie układa. o tak punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia Odpowiedz barbarosa napisał(a):ale nie macie wrazenia ze czasem sami,podswiadomie,pchamy sie w jakims kierunku,mówiąc wszytskim wokół ze "nie",ze "ależ skąd"...a tak naprawde robimy jeden krok do tyłu i dwa do przodu :D ... czesto tak jest w miłosci...nie kocham go/jej ale.... Wyjelas mi to z ust, ja wlasnie tak mam Odpowiedz barbarosa napisał(a):mysle to w ogóle trudny temat pewnie lubimy takie tamaty :D i głupio tak ale pewnie gdybym teraz była nieszczęśliwa, pisałabym inaczej. Wszystko zależy od tego, jak nam się obecnie życie układa. Odpowiedz mysle to w ogóle trudny temat ale nie macie wrazenia ze czasem sami,podswiadomie,pchamy sie w jakims kierunku,mówiąc wszytskim wokół ze "nie",ze "ależ skąd"...a tak naprawde robimy jeden krok do tyłu i dwa do przodu :D... czesto tak jest w miłosci...nie kocham go/jej ale.... Odpowiedz hmm... ktoś mi kiedys tłumaczył, dlaczego bliscy odchodzą (czyt. umierają) Bo tu na ziemi nie byliby w stanie nam tak pomóc, jak "z gory". Może to banalne ale chyba wierzę w swoje anioły... No to juz sie mija kompletnie z moimi przekonaniami lol lol lol Spoko, kazdy wierzy w co wierzy. Odpowiedz PoCaHoNtAz napisał(a):Sami jestesmy kowalami wlasnego losu. to fakt PoCaHoNtAz napisał(a):Ty postanowilas o rozwodzie i Twoj byly maz z jakis tam powodow. to też fakt :) PoCaHoNtAz napisał(a):(...) wiem, ze zrobilam je dlatego, bo mnie kusily, bo sama sie skusilam, bo sama sie w cos wpakowalam. również prawda :D PoCaHoNtAz napisał(a):Gdyby ktos dla nas zapisywal zycie, to nie bylo by tak, ze jedni maja wszyscy, inni nic, jeszcze inni sa zabijani i mordowani, chorzy smiertelnie, od urodzenia itp. itd. hmm... ktoś mi kiedys tłumaczył, dlaczego bliscy odchodzą (czyt. umierają) Bo tu na ziemi nie byliby w stanie nam tak pomóc, jak "z gory". Może to banalne ale chyba wierzę w swoje anioły... ...chociaż już myślałam że mają połamane skrzydła i nigdy się nie wzbiją... ktoś mi udowadnia, że nieprawda ... I myślę, że jakaś siła nami prowadzi. To, że jest do góry coś zapisane go może wielkie uproszczenie, ale ta droga, którą przecieramy jest chyba trochę nakierowana. Przez kogo/co to już każdy myśli inaczej... Odpowiedz moni@ napisał(a):Mógłby ktoś zapytać, czy potrzebny był rozwód. Myślę że nieunikniony. Starałam się bardzo o to małżeństwo i chciałam to naprawić. Ale do tego trzeba dwojga i dobrze (tak sobie tłumaczę, choć bardzo z tego powodu cierpię...) że nie ma z tego małżeństwa dzieci. Owszem, była inna opcja - siedziałabym cicho i zapierdalała na jego zachcianki. Ale po co? Przecież mam prawo być szczęśliwa - a w następnym związku już wiem, czego nie robić, nie mówić żeby nie sprawić przykrości. I znowu zaczynam wierzyć, że zasługuję na szczęście. Myślę że mam szansę zbudować coś pięknego i silnego. Porażki nas uczą więc będę się upierać przy swoim - nic nie dzieje się bez przyczyny i tak właśnie miało być... (żebym to ja tak codziennie tryskała optymizmem ... ) Zgadzam sie z czescia, ale nie zgadzam sie, ze tak mialo byc i juz. Sami jestesmy kowalami wlasnego losu. Ty postanowilas o rozwodzie i Twoj byly maz z jakis tam powodow. Nie wierze, ze ktos wczesniej cos za Nas ustalil, bzdura. Gdyby tak bylo nie zrobilabym na pewno wielu rzeczy w zyciu, a tak wiem, ze zrobilam je dlatego, bo mnie kusily, bo sama sie skusilam, bo sama sie w cos wpakowalam. Gdyby ktos dla nas zapisywal zycie, to nie bylo by tak, ze jedni maja wszyscy, inni nic, jeszcze inni sa zabijani i mordowani, chorzy smiertelnie, od urodzenia itp. itd. Odpowiedz PoCaHoNtAz napisał(a):moni@ napisał(a):Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko (niestety nawet i zlikwidowanie firmy czy rozwód) miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. To ja zeby nie bylo nudno sie wlasnie tu nie zgodze lol fajowo - przynajmniej mamy dyskusję :D Mógłby ktoś zapytać, czy potrzebny był rozwód. Myślę że nieunikniony. Starałam się bardzo o to małżeństwo i chciałam to naprawić. Ale do tego trzeba dwojga i dobrze (tak sobie tłumaczę, choć bardzo z tego powodu cierpię...) że nie ma z tego małżeństwa dzieci. Owszem, była inna opcja - siedziałabym cicho i zapierdalała na jego zachcianki. Ale po co? Przecież mam prawo być szczęśliwa - a w następnym związku już wiem, czego nie robić, nie mówić żeby nie sprawić przykrości. I znowu zaczynam wierzyć, że zasługuję na szczęście. Myślę że mam szansę zbudować coś pięknego i silnego. Porażki nas uczą więc będę się upierać przy swoim - nic nie dzieje się bez przyczyny i tak właśnie miało być... (żebym to ja tak codziennie tryskała optymizmem ... ) Odpowiedz moni@ napisał(a):Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko (niestety nawet i zlikwidowanie firmy czy rozwód) miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. To ja zeby nie bylo nudno sie wlasnie tu nie zgodze lol Odpowiedz moni@ napisał(a):Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. zgadzam się z Tobą całkowicie Odpowiedz Hmm no solarium trochę na mnie podziałało... grrr Przypomina mi się ta scena jak sobie leżę ale zawsze pocieszam się, że łóżko stoi tak, że mogę szybko wyskoczyć lol A wtrącając się w Waszą dyskusję: wierzę że nic nie dzieje się bez przyczyny, wierzę w łańcuszek zdazeń które ciągną za sobą jakieś tam konsekwencje. Gdy tak usiądę i pomyślę o tym co przeżyłam - wszystko (niestety nawet i zlikwidowanie firmy czy rozwód) miało swoje pozytywne strony. Tak musiało być, tak było mi pisane. Gorąco polecam film z Gwyneth Paltrow "Przypadkowa dziewczyna" Daje naprawdę dużo do myślenia. Młoda kobieta zostaje zwolniona z pracy, chce wrócić do domu. Na stacji londyńskiego metra drzwi wagonu właśnie się zamykają. Dalsze losy bohaterki oglądamy w dwu wariantach: w pierwszym przypadku dziewczyna zdążyła wcisnąć się do metra, w drugim - pozostała na peronie. Jest świetny - chyba idealnie oddaje podsumowanie tego wątku :) Odpowiedz PoCaHoNtAz, to dobrze, I i II były lepsze niż III :) ale zaraz mi się to solarium skojarzyło:) Bużka! Odpowiedz Patricia23, ogladalam ten film lol Nie zrazaja mnie takie rzeczy wymyslone do filmu Tak czy siak swietny filmik, godny polecenia hehe. Odpowiedz Proponuje obejrzeć "oszukac przeznaczenie" tym co nie oglądali oczywiście jest I,II,III trójki nie polecam dla aktywnie spędzających czas na solarium:)PoCaHoNtAz, kochana nie oglądaj:) POZDRAWIAM Odpowiedz caradura, nie napisalam, ze traktuje to jako klotnie, tylko, ze nie bede nikogo przekonywac, bo kazdy ma swoje zdanie i pewnie tez nie zamierza go zmieniac. Pech to pech, dla mnie to nie jest przeznaczenie. Kazdy ma gorszy dzien po prostu. Odpowiedz no ale jeśli ktoś ma pecha, tzn., że jest zależny od przeznaczenia, losu. nie od siebie czy innego człowieka, tak myślę. szkoda, że traktujesz to jako kłótnię. ja tu sobie dyskutuję. temat całkiem interesujący. Odpowiedz caradura, wtedy to pech, tak jak na co dzien ktos ma pecha. Czasem ja, czasem sasiad, czy kolezanka. Takie moje zdanie i nie bede sie klocic i nikogo przekonywac, bo to jest bez sensu. Odpowiedz a jak ktoś zginie pod kołami, bo nie zauważy nadjeżdżającego samochodu, czy cokolwiek? to kto wtedy zdecydował? on, bo nie zauważył? przecież nie pchał się pod samochód świadomie, nie wiedział, że idzie na pewną śmierć. czy może kierowca, bo nie zdążył wyhamować? to to była jego decyzja? myśle, że są zdarzenia na które ludzie nie mają wpływu. i nie twierdzę, że tak miało się stać, to było zapisane, itd. może po prostu przypadek, splot różnych zdarzeń. chociaż wydaje mi się, że po pewnym czasie często okazuje się, że to wydarzenie miało jakiś sens, komuś coś uświadomiło, otworzyło oczy, zmieniło czyjeś życie. niekoniecznie mówię tu o śmierci, to może być cokolwiek, co przydarzyło się nam bez udziału człowieka. ale zdania możemy mieć różne Odpowiedz caradura, ja uwazam, ze wlasnie ten morderca zdecydowal. Ja tez decyduje czy rzucam palenie czy nie. Jednemu jest ciezej, bo ma slaba wole innemu przyjdzie to latwo. Morderca mogl wybrac powstrzymac sie, jak ma cos z glowa to sie leczyc itp. Gwalciciel tez ma cos z glowa, powinien sie leczyc. Nie sadze zeby ktos przeznaczyl mu taka osobowosc Zgwalcony tego nie wybral, byl zalezny od gwalciciela to oczywiste. Na pewno nie byl zalezny od niby przeznaczenia, ktore wybralo jego na zgwalconego, poturbowanego itp. Odpowiedz no tak, morderca wybrał. ale zamordowany nie. ja właściwie mówię o czym innym. nie wiem, czy ten zamordowany miał tak zapisane czy nie, ale wiem napewno, że nie zależało to od niego, co jest równoznaczne z tym, że człowiek nie decyduje o swoim życiu całkiem sam, jak to ktoś wcześniej napisał, już nie pamiętam kto. Odpowiedz caradura napisał(a):wnioskuję z tego, że każdy człowiek jest zgwałcony, zamordowany, staje się kaleką na własne życzenie, bo sam tak zdecydował. Zle wnioskujesz. Zgwalcony i zamordowany zostal ktos na zyczenie tego gwalciciela i mordercy. Oni sami wybrali swoja droge i skrzywdzili przez to innych. Na pewno w zyciu nie uwierze w to, ze ktos komus zapisal, ze zostanie zgwalcony, albo zamordowany itp. Odpowiedz PoCaHoNtAz napisał(a):Ja nie wierze w przeznaczenie. Gdyby kazdy mial cos przeznaczone to chyba kazdemu by sie dobrze wiodlo, bo na jakiej niby podstawie ktos mialby decydowac komu dobrze sie powiedzie, kto zostanie, zamordowany, zwalcony, kto bedzie kaleka itp. My podejmujemy decyzje w swoim zyciu, wnioskuję z tego, że każdy człowiek jest zgwałcony, zamordowany, staje się kaleką na własne życzenie, bo sam tak zdecydował. zgadzam się z tym, że nasze życie zależy w dużej mierze od nas. ale myślę, że są takie zdarzenia, które są jakby z góry zaplanowane, na które nie mamy żadnego wpływu. i nie są to przypadki. Odpowiedz teresa123 napisał(a):tez moge powiedziec ze gdybym tam nieszla i on bz nie przejezdzal to by nic nie bylo. a znalismy sie juz bardzo bardzo dlugo. Przypadek? Ja swojego faceta tez poznalam w najmniej oczekiwanym dla mnie momencie. Bylam po rozstaniu, bardzo bolesnym i byl to dla mnie okrutny czas. Powiedzialam sobie KONIEC Z FACETAMI zaczynam sie znow bawic. Kolega ciagnal mnie na impreze ja nie chcialam isc, namawial mnie az w koncu mowi "to chociaz zejdz na dol" i zobaczylam mojego mezusia. W pierwszej sekundzie poznania wiedzialam, ze ten facet musi byc moj, poczulam "to cos". Jak sie potem okazalo moj mezus tez odrazu poczul to cos i zainteresowanie. Poszlam na impreze i od tamtej pory jestesmy razem, minelo juz sporo czasu i wiele ogromnych problemow za Nami, ktore pokonalismi. Mysle, ze to po prostu przyciaganie sie pokrewnych dusz, a moze ludzie sa sobie przeznaczani, tylko jedni pozniej sie poznaja inni wczesniej? Nie wiem, ale na pewno nie wierze w to, ze wszystko jest gdzies zapisane. A moze ktos w danym momencie tym wszystkim steruje? Moze...w to, ze zapisane jest w gwiazdach czy gdzies tam jeszcze indziej to nie wierze Odpowiedz "Ale Pan Bog tez potrzebuje aniolki w niebie" tylko tak tlumacze sobie smierc dwuletniego dziecka z mojej rodziny. podworko mojej tesciowej jest tak wielkie, a ten maly aniolek pobiegl wlasnie tam gdzie jest rzeka, dajac znak rzucajac swoja lalke ze poszla wlasnie tam. moze to nonsens co tu pisze ale wydaje mi sie ze tak musialo byc. a z moim M to bylo tak. ja wracalam ze szkoly idac na przystanek autobusowy, bo dojezdzalam 20 km. a on w tym samym wlasnie czasie wracal z niemiec. z tego wzgledu ze mieszkamy w tej samej miejscowosci zabral mnie ze soba i wtedy chyba cos zaiskrzylo. umowilismy sie na kolacje w restauracji no i od tej pory dobrze nam sie zyje. tez moge powiedziec ze gdybym tam nieszla i on bz nie przejezdzal to by nic nie bylo. a znalismy sie juz bardzo bardzo dlugo. Odpowiedz Ja nie wierze w przeznaczenie. Gdyby kazdy mial cos przeznaczone to chyba kazdemu by sie dobrze wiodlo, bo na jakiej niby podstawie ktos mialby decydowac komu dobrze sie powiedzie, kto zostanie, zamordowany, zwalcony, kto bedzie kaleka itp. My podejmujemy decyzje w swoim zyciu, co do partnera rowniez. Uwazam, ze po prostu mozna trafic na kogos podobnego do Nas, ze poczujemy to w pierwszej sekundzie znajomosci, ze to ta osoba. Mysle, ze to jest spowodowane jakims przyciaganiem pokrewnych dusz albo cos takiego. Na pewno nie wierze ani troche w przeznaczenie Odpowiedz Ja również wierzę w przeznaczenie, co dla mnie wcale nie wyklucza faktu, że to my sterujemy swoim życiem, a nie ktoś za nas ale czasem wbrew naszej woli, planom a nawet wszystkim znakom na ziemi i niebie zdarza się coś na co nie mamy do końca wpływu Nie da się w życiu wszystkiego zaplanować z dokładnością do sekundy ani do milimetra - moje życie jest na to najlepszym dowodem dla mnie samej Ktoś to myśli, że ma całkowity wpływ i kontrolę nad życiem musi mieć po prostu dużo szczęścia w życiu, że spełnia się to czego oczekuje - ale ja wiem, że pomimo iż niewątpliwie mamy wpływ na zdarzenia w naszym życiu to nie do końca jesteśmy panami i kowalami losu Odpowiedz ciotka Dorotka, choćby człowiek nie wiem, jak się starał, nigdy nie będzie miał wpływu na wszystko. są rzeczy/zdarzenia, które są poza naszą kontrolą. Odpowiedz ja nie wierzę w przeznaczenie. uważam, że podejmując każdą decyzję tworzymy swoje życie sami. Odpowiedz Wierze w święte dla mnie słowa Juliusza Cezara "człowiek jest kowalem swojego losu" ... wyklucza to wiarę w przeznaczenie... ja wiem, że to człowiek jest siłą napędową planety... on udoskonalił świat by mu się dobrze w nim żyło... wykorzystał to co dał mu Bóg i ulepszył to... dzięki umysłowi... to on decyduje o tym co będzie... jego działania stwarzają jego życie... nie jakieś przeznaczenie... Odpowiedz marta27 napisał(a):dla mnie "co ma byc to bedzie" = "raz kozie smierc" :D mysle sobie tak jak ide nieprzygotowana ............... do porodu lol fajnie to zabrzmiało:P:P Odpowiedz dla mnie "co ma byc to bedzie" = "raz kozie smierc" :D mysle sobie tak jak ide nieprzygotowana na egzamin czy rozmowe w sprawie pracy czy do porodu lol Odpowiedz Ja wierze w przeznaczenie Mieszkalam w Memphis, a P mieszkal w NY poznalismy sie przez internet, ja przylecialam do niego w odwiedziny a miesiac ponziej sie przeprowadzialam .A caly czas mowilam ze do NY nie chce sie przeniesc Kto by pomyslalam ze w stanach znajde meza i bede miala dziecko. W "co ma byc to bedzie " albo ze "tak mialo byc" to podchodze do tego sceptycznie, poniewaz, moja kolezanka zmarla smiercia tragiczna majac 15 lat czy tak bylo jej pisane, tak mialo byc nie sadze Dla mnie nie tak mialo byc, ale dla Boga chyba taki los jej zapisal, sama juz nie wiem, jak to wszystko tlumaczyc Odpowiedz ja i mój mąz krażyliśmy wokół siebie 2 lata. cały czas blisko, ale obok, znaliśmy się przyjaźniliśmy bardzo mocno, ale zawsze cos stało na przeszkodzie...oboje szukaliśmy szcześcia ale gdzieś daleko nie zwracając uwagi na to ze to jest tuż obok i mimo że wszyscy znajomi poprostu widzieli że my razem to byłaby idealna para to myśmy sie z tego smiali... Odpowiedz też wierzę w przeznaczenie zdawałam na politologię, ale nie dostałam się. wylądowałam na administracji, której wcześniej nie brałam nigdy pod uwagę. nie wiem, czy to jest strzał w 10, ale na pewno wolę to, niż politologię. po I roku zrezygnowałabym na pewno. bardzo też chciałam studiować w Krakowie, ale wylądowałam w Lublinie. pod tym względem postanowiłam jednak nie odpuścić no i jestem w Krakowie. po roku czasu nie wiem, czy to było dobre posunięcie. nie wiem, czy tak faktycznie miało być, czy oszukałam trochę przeznaczenie. pewnie wyjdzie za jakiś czas. z J. też połączył nas los. poznaliśmy się przez internet już dość dawno temu, fajnie się rozmawiało, ale nigdy nie spotkaliśmy się na żywo. później kontakt się urwał, ja spotykałam się z innymi chłopakami, on miał dziewczynę. wtedy mój brat kupił sobie komórkę. nie były one tak popularne jak teraz, koniecznie chciałam wysłać sobie sms, ale nie miałam do kogo, bo jeszcze nikt z moich znajomych nie miał telefonu. wtedy przypomniałam sobie, że J. kiedyś zostawił mi swój nr i wysłałam tego sms do niego. znów zaczęliśmy rozmawiać na gg i w końcu, po kilku miesiącach, spotkaliśmy się. od tego czasu minęły już prawie 3 lata co ma być, nie ominie nas. Odpowiedz Ja wierzę w przeznaczenie... Ciągle uważam, że gdyby nie przeznaczeni to nie byłabym teraz z moim mężem, nie miała Adasia...itd. Kiedy skończyłam liceum moim marzeniem było dostać się na weterynarię. I zdawałam. Zdałam egzamin ale okazało się że na liście osób które zdały jestem poza listą ttych które się dostały i musiałabym poczekać aż zrezygnuje z tej listy 40 osób. Na to nie liczyłam oczywiscie. Wyjęłam z dziekanatu swoje papiery i niewiele myśląc złożyłam papiery do studium ekonomicznego i studium księgarskiego na archiwizację, zeby jakoś przeczekać do następnych egzaminów na weterynarię. Do księgarskiego dostałam się z konkursu świadectw, a do ekonomicznego czekała mnie jeszcze rozmowa kwalifikacyjna. Jednak jakoś czułam że lepiej będzie jak pójdę do tego ekonomicznego, więc czekalam na rozmowe. No i się udalo. Tam spędzilam dwa lata. To byl zespół szkół i bylo tam jeszcze liceum ekonomiczne do którego w tym samym czasie co ja chodził mój przyszły mąż, ale wtedy jeszcze nie wiedzeieliśmy o swoim istnieniu. Kiedy skończylam to studium złożyłam papiery na zarządzanie i marketing, bo jakoś to zaczęło mnie bardziej interesowac niż weterynaria. :) No ale to byly studia zaoczne wiec musialam na nie zarobić. zaczęłam szukać pracy. Długo szukałam i nic. Wtedy nieoczekiwanie zadzwonił mój opiekun ze studium i zaproponowal mi pracę w szkolnym sekretariacie. Bylam super szczęśliwa, bo znalam już przeciez tam każdy kąt :) Co isę okazało na miejscu Karol też tam pracował jako informatyk skończeniu szkoły.:) Drugi raz byliśmy w tym samym miejscu:) no i wtedy zaiskrzyło :) Gdyby nie to że nie dostalam się na weterynarię, nie zdecydowalam na studium ekonomiczne zamiast ksiegarskie i to że szkolna sekretarka miala wypadek dzieki czemu zaczęlam tam pracować, nie bylibyśmy razem....Dodatkowo okazalo się ze mój K. też chcial wcześniej iść do innej szkoły ale w ostatniej chwili zdecydowal się na tą... Odpowiedz Ja w to wierze, chociaz w chwilach zwatpienia oczywiscie mowie sobie ze to bzdura... Wiele razy jednak zdalam sobie sprawe z tego ze podpowiedzi losu trzeba sluchac... Jak zdawalam do liceum to strasznie chcialam sie dostac do jedengo z najlepszych i to do klasy z rozszerzonym angioelskim, bylo 14 osob na miejsce...bylam obryta totalnie, egzamin do tej klasy byl wczesniej jeszcze w kwietniu...i co sie stalo?? W dniu egzaminu rozchorowalam sie na angine mimo ze cala podstawowke w ogole nie chorowalam... mimo tego poszlam na egzamin z jak sie potem okazalo prawie 40 stopniami goraczki, po egzaminie zemdlalam i w ogole potem bylo kiepsko...oczywiscie w takim stanie egzamin uwalilam i do tej klasy sie nie dostalam...byla rozpacz totalna... zdawalm juz w normalnym terminie do klasy humanistycznej i dostalam sie bez problemu, ale prawda jest taka ze juz po tym pierwszysm egzaminie powinnam wiedziec ze cos jest nie tak... Po roku nauki w tej szkole nabawilam sie nerwicy szkolnej... zreszta jak 3/4 mojej klasy ktora w ostatecznosci zostala zlikwidowana, bo wszyscy prawie z niej odeszli... zamiast edukacji w tej szkole dostalam same przykre chwile, przestalam w siebie wierzyc i w to ze w ogole cos potrafie... moja polonistka na kazdym kroku udowandnial mi ze jestem kretynem, ktory sie do niczego nie nadaja a juz na pewno nie do studiowania literatury czy pisania czegokolwiek... przenioslam sie do szkoly o ktorej myslalm jeszcze w podstawowce i skonczylam ja a w niej natrafilam na wspanialego nauczeciela ktory przywrosil mi wiare w siebie i przekonal bym zdawala na polonistyke (no to akurat nie bylo madre)... Drugi raz nie posluchalam losu wlasnie w wyborze studiow... skladalam papiery na polonistyke, psychologie i na wszelki wypadek na pedagogike... Nie dostalam sie na psychologie. Jak dowiedzialam sie ze dostalam sie na polonistyke oszalalm z radosci... to bylo takie utarcie nosa tej kretynce z pierwszego liceum i oczywiscie nie wyobrazalam sobie ze moglabym zrezygnowac z tego kierunku... na pedagogice zdalam pisemny i bylam w pierwszej 10... na ustny juz nie poszlam...bo juz przeciez bylam na polonistyce... no i co?? i po roku polonistyki juz wiedzialam ze blad!!! I niestety jak kretynka zamiast isc na ta pedagogike poszlam na dziennikarstwo ...a teraz pracuje w przedszkolu i ucze angielskiego...zaluje ze nie skonczylam pedagogiki bo mialabym teraz wiecej mozliwosci... tak mam tylko kurs pedagogiczny... w zeszlym tygodniu moja dyrka zaproponowala mi etat...ale nie moge go przyjac bo wlasnie brakuje mi tego kierunkowego wyksztalcenia... najpierw skoncze to dziennikarsto a potem pomysle o podyplomowej... takze same widziecie jak okrezna droga dochodze do tego co ma byc... a wystarczylo sluchac losu i czasami zdac sie na bieg wydarzen a nie za wszelka cene dazyc do tego co sie samemu wymyslilo, bo mozna wszystko zamotac... co ma byc to i tak bedzie 8) Odpowiedz wierze w przeznaczenie, chociaz..niewatpliwie wiele zalezy tez od nas bo kazdy ma wolna wole... ja np wierze ze mój tata od 14 lat czuwa nademna z góry i czasem prowadzi mnie i kieruje troche jesli zbytnio zbaczam z drogi zdrowego rozsadku... Odpowiedz

wierzycie w przeznaczenie w miłości